Aktualności
08.11.2019

Bloodhound SSC Jazdy próbne

Od kilkunastu dni na pustkowiach RPA trwają intensywne testy Bloodhounda SSC, maszyny zbudowanej specjalnie z myślą o ustanowieniu nowego rekordu prędkości naziemnej. Prowadzony od kilkunastu lat projekt celuje w barierę 1000 mil na godzinę, która ma być zaatakowana już w przyszłym roku. W ostatnich dniach rozpędzono się do prędkości 500 mil na godzinę.

Aktualny rekord świata prędkości naziemnej wynosi prawie 1228 kilometrów na godzinę (przekroczono prędkość dźwięku). Ustanowiono go w październiku 1997 roku za pomocą napędzanego dwoma silnikami odrzutowymi Thrusta SSC, przygotowanego przez zespół pod wodzą m.in. Richarda Noble, za sterami którego zasiadał Andy Green, pilot myśliwców RAF. Noble i Green są kluczowymi postaciami w projekcie Bloodhound SSC, który oficjalnie wystartował jesienią 2008 roku. Śmiałe przedsięwzięcie w ostatnich latach borykało się z problemami finansowymi, a w ubiegłym roku stanęło na skraju bankructwa. Po znalezieniu sponsorów nabrało rozpędu: w ostatnim tygodniu października Bloodhound SSC został przetransportowany do Republiki Południowej Afryki na pierwsze testy przy dużych prędkościach.

Bloodhound SSC

Tak samo, jak niemal wszystkie rekordowe maszyny od początku lat sześćdziesiątych XX wieku, Bloodhound SSC dysponuje napędem odrzutowym. Maszyna napędzana jest silnikiem turboodrzutowym Eurojet EJ200 bazującym na dokonaniach Rolls-Royce'a rodem z myśliwca Eurofighter Typhoon, silnikiem rakietowym zaprojektowanym specjalnie na tę okazję przez Nammo oraz benzynową, widlastą ósemką od Jaguara. Silnik z Eurofightera ma za zadanie rozpędzić maszynę do początkowych prędkości, a silnik rakietowy ma wkroczyć do akcji w drugiej razie rozpędzania się. Jednostka V8 służy do takich zadań, jak generowanie energii elektrycznej oraz zasilanie pompy paliwowej. W październiku 2017 roku podczas pierwszych testów przekroczono skromne 338 kilometrów na godzinę.

Bloodhound SSC

Na miejsce trwających od kilkunastu dni testów oraz przyszłej próby bicia rekordu prędkości wybrano pustynię Hakskeenpan, na której z pomocą rządu RPA oraz lokalnej ludności przygotowano odcinek o długości około szesnastu kilometrów. Główne cele: sprawdziany aerodynamiki, zawieszenia, kół, służących hamowaniu spadochronów oraz silnika EJ200, który ma pozwolić na rozpędzenie się do prędkości 500 mil na godzinę. Przed ekipą Bloodhounda wyrosły niezliczone wyzwania i małe problemy (od awarii podzespołów po uszkodzenia poszycia), których pokonanie przypieczętowywano każdorazowym podniesieniem poprzeczki jeśli chodzi o prędkość maksymalną każdego przejazdu. W tym tygodniu Green rozpędził się do 501 mph - 806 kilometrów na godzinę.

Bloodhound SSC

Testy trwające w RPA są częścią pierwszej fazy próby bicia rekordu prędkości. Plany zakładają, że już w przyszłym roku Bloodhound SSC zostanie wystawiony do przekroczenia 1228 km/h, czyli aktualnego rekordu. Powodzenie przedsięwzięcia otworzy drogę na kolejne, jeszcze większe wyzwanie i dotarcie tam, gdzie nie dotarł jeszcze żaden człowiek ani maszyna. Druga faza zakłada rozpędzenie się aż do tysiąca mil na godzinę (około 1609 kilometrów na godzinę)! Oprócz brytyjskiego Bloodhounda SSC na rekord prędkości naziemnej polują również Amerykanie i Australijczycy. Ci pierwsi zbudowali na bazie myśliwca Lockheed F-104 Starfighter maszynę o nazwie North American Eagle, w której w październiku śmierć poniosła Jessi Combs (podczas wcześniejszych prób rozpędziła się do prawie 769 km/h i pobiła kobiecy rekord prędkości, dalszy los projektu pozostaje nieznany). W Australii przygotowywane są dwie maszyny, które mają przekroczyć 1000 mph: Aussie Invader 5R (pierwsze próby zaplanowano na przyszły rok) oraz RV1 w ramach przedsięwzięcia The Bullet Project (trwają prace projektowe).

Skomentuj na forum
Ostatnie wiadomości Prezentacje