Bentley Arnage T

Bentley Arnage T

  • 450 KM
  • 875 Nm
  • 5.5 s
  • 270 km/h
Przybliżony czas czytania: 5 minut i 20 sekund.

Cofnijmy się w czasy niezbyt przecież odległe, w czasy kiedy Bentley był (i tu skrót myślowy) nadwornym tunerem Rolls-Royce'a. Przez szereg lat czterodrzwiowe limuzyny tej marki były niczym innym jak Rollsami z większą dawką mocy i bardziej sportowym charakterem. Tak ścisła współpraca dwóch brytyjskich marek zakończyła się niemal 10 lat temu, kiedy każda z nich dostała się pod skrzydła innego niemieckiego koncernu. Niemniej jednak ostatni owoc tej współpracy, czyli potężny Bentley Arnage żyje nadal.

Historia powstania tego samochodu jest niezwykle skomplikowana, a jej początki sięgają 1998 roku, kiedy to zaprezentowano zupełnie nowy model Rolls-Royce'a. Przepiękna, majestatyczna limuzyna Silver Seraph była napędzana dwunastocylindrowym silnikiem BMW o pojemności 5,4 litra. Rok później Rolls oraz Bentley, stanowiące jedną spółkę trafiły w ręce koncernu VW, co rozzłościło BMW, roszczące sobie prawa do tej pierwszej marki. Ostatecznie w 2003 roku Rolls-Royce trafił w łapy BMW, natomiast Bentley pozostał pod dachem koncernu z Wolfsburga. W tym całym zamieszaniu dało się jednak stworzyć usportowioną wersję Silver Seraph, czyli Bentley'a Arnage.

Oficjalna premiera modelu odbyła się w 1998 roku, początkowo samochód był dostępny z silnikiem BMW, aż do momentu wykupienia marki przez VW. Wtedy to koncern z Monachium przestał przysyłać swoje jednostki napędowe, Volkswagen musiał wymyślić coś innego. Trzeba przyznać, że nie musieli szukać daleko, wystarczyło jedynie przeszczepić silnik z Bentley'a Continentala czy Azure. I to silnik nie byle jaki, tylko legendarną V-ósemkę Rolls-Royce'a o pojemności sześciu i trzech czwartych litra. Nowy silnik zadebiutował pod maską przedłużonego Arnage'a Red Label w 1999 roku, wkrótce wylądował także w krótkim nadwoziu pod nazwa Arnage R. W 2002 roku przyszedł czas na prezentację prawdziwej wisienki na szczycie tortu, czyli najmocniejszej odmiany Arnage, modelu T. Oficjalna prezentacja odbyła się podczas styczniowych targów w Detroit.

Z zewnątrz Arnage wygląda niemal identycznie jak Rolls-Royce Silver Seraph. Elegancka klasyczna linia wzbogacona nutką nowoczesności, bardzo długa maska i nisko schodząca linia bagażnika to absolutna klasyka brytyjskich limuzyn, nigdy nie wychodząca z mody ani nie tracąca swojej wartości. Głównymi wyróżnikami najmocniejszego Bentleya są jedynie nieco większe felgi oraz atrapa chłodnicy wykończona siatką, całkiem słusznie, bowiem tuż za nią czai się prawdziwa bestia. Szał uniesień będzie trwał również po otwarciu drzwi i zatopieniu się w luksusie. To świat, w którym skóra przypomina pośladki supermodelki, a drewno powstało w lesie, a nie na wtryskarce. W modelu T drewno mogło być zastąpione szczotkowaną, nierdzewną stalą. Układ zegarów z dwoma dużymi przed kierownicą i pięcioma mniejszymi na środku to klasyczna cecha Bentley'ów kultywowana od lat po dziś dzień. Do tego jeszcze sporo chromowanych dodatków i ciężka praca rzemieślników ręcznie sklecających całe auto. Niestety Arnage, jak na limuzynę mierzącą niemal 5,4 metra długości, nie oferuje oszałamiającej przestrzeni dla czterech pasażerów, na szczęście Bentley przewidział wersję przedłużoną.

Sama konstrukcja nadwozia jest delikatnie mówiąc mniej wyszukana od wnętrza, lub jak kto woli tradycyjna. Niemal cały samochód wykonano ze stali, co oczywiście zwiększa sztywność długiego nadwozia, jednak z drugiej strony niemiłosiernie zwiększa masę. Arnage T waży ponad 2 i pół tony. Na szczęście ta lekka nadwaga jest praktycznie nieodczuwalna za sprawą potężnego silnika.

Pod maską Arnage T pracuje wspomniana już, legendarna jednostka ze stajni Rolls-Royce'a, V8 o pojemności 6,75 litra. To prawdziwy dinozaur, który po raz pierwszy trafił pod maski samochodów pół wieku temu (dokładnie w 1959 roku!) i przez ten cały czas nie doczekał się żadnych rewolucyjnych zmian, nie licząc oczywiście osprzętu. Aluminiowe głowice skrywają tylko po jednym wałku rozrządu, łącznie w silniku pracuje tylko 16 zaworów, o zmiennych fazach, a o innych nowinkach technicznych nikt tutaj nie słyszał. Jest za to elektronicznie sterowany wtrysk i co najważniejsze dwie turbosprężarki Garrett T3, które zapewniają 450 koni i powalające 875 Nm. Zanim na scenie pojawił się Mercedes CL 65 AMG, Arnage T legitymował się największym momentem obrotowym spośród samochodów produkowanych seryjnie. Ta nieokiełznana moc przetacza się przez tradycyjny automat o zaledwie czterech przełożeniach, których przy tak potężnym momencie więcej przecież nie potrzeba. Niestety skrzynia nie umożliwia ręcznej selekcji przełożeń, a co gorsza konstruktorzy zapomnieli o zamontowaniu dyferencjału z ograniczonym poślizgiem. Tylne, niedociążone koła nie są w stanie przenieść takiego momentu, stąd częste palenie gumy i zakręty pokonywane bokiem. Dziennikarze testujący Arnage narzekali także na przegrzewający się układ hamulcowy i, co ciekawe, zbyt twarde zawieszenie jak na limuzynę.

I tu dochodzimy do sedna, które znakomicie ujął nie kto inny jak Jeremy Clarkson: "Jeśli chcesz perfekcji kup Mercedesa i chajtnij się z księgową.". Arnage jest wielki, ciężki i trochę bezsensowny. I w tym cały jego urok, ma duszę, której brakuje innym autom klasy wyższej.

W 2004 roku Arnage T doczekał się limitowanej edycji 24 Mulliner, upamiętniającej szóste zwycięstwo Bentley'a w 24-godzinnym maratonie Le Mans, natomiast rok później cała seria Arnage została poddana fece-liftingowi.

Tekst: Piotr Talik

[Ostatnia aktualizacja: 27.03.2009]
Skomentuj na forum
Galeria (zdjęć: 10) Zdjęcia: Bentley Dane techniczne i osiągi
Rocznik2002
Typluksusowe coupe
SILNIK i NAPĘD
SilnikV8 twin turbo
Położenieprzód
Pojemność6750 cm³
Moc450 KM
Moment obr.875 Nm
Napędtył
Skrzynia biegówauto 4
WYMIARY
Masa2585 kg
Długość5400 mm
Szerokość1932 mm
Wysokość1515 mm
Rozstaw osi3116 mm
Rozstaw kół przód/tył1602/1602 mm
Opony przód255/50 R 18
Opony tył255/50 R 18
Zbiornik paliwa100 l
OSIĄGI
0-100 km/h5.5 s
Prędkość maksymalna270 km/h
Inne prezentacje