| Rocznik | 2008 |
| Typ | roadster |
| Cena | ? |
| SILNIK i NAPĘD | |
|---|---|
| Silnik | V8 |
| Położenie | przód |
| Pojemność | 4297 cm3 |
| Moc | 460 KM |
| Moment obr. | 485 Nm |
| Napęd | tył |
| Skrzynia biegów | auto 7 |
| WYMIARY | |
| Masa | 1735 kg |
| Długość | 4563 mm |
| Szerokość | 1902 mm |
| Wysokość | 1308 mm |
| Rozstaw osi | 1670 mm |
| R. kół p/t | 1630/1605 mm |
| Opony przód | 245/40 ZR 19 |
| Opony tył | 285/40 ZR 19 |
| Zb. paliwa | 78 l |
| OSIĄGI | |
| 0-100 km/h | 4 s |
| 0-200 km/h | ? s |
| 0-300 km/h | ? s |
| V-max | 310 km/h |
| Śr. spalanie | 13.2 l/100km |
Ford GTW pierwszej połowie lat '60 XX wieku w maratonie Le Mans niepodzielnie królowało Ferrari. Aby przerwać falę zwycięstw Włochów Ford stworzył model GT40, który odniósł wkrótce spektakularną wygraną: w 1966 roku to właśnie to auto zajęło wszystkie trzy miejsca na podium Le Mans. Prawie 40 lat później Ford przywrócił sportową legendę do życia za sprawdą modelu GT, wywołującego równie żywiołowe emocje. czytaj całość
Mercedes-Benz CLK GTRW 1997 roku mistrzostwo świata konstruktorów w klasie GT1 w serii GT FIA zdobył niemiecki Mercedes-Benz. Niezwykle udany model CLK GTR dał kres dominacji McLarenów F1 GTR. W kolejnym roku aby sprostać wymogom klasy zaprezentowano wersję seryjną, która powstała w 25 egzemplarzach. Szosowy CLK GTR do dziś pozostaje jednym z najciekawszych i najpiękniejszych superaut. czytaj całość
Rinspeed SplashJeśli uważacie, że Gibbs Aquada to najdoskonalsza amfibia, niestety mylicie się. Dokładnie w rok po premierze brytyjskiej motorówki na kołach, pokazano coś kwalifikującego się w tej kategorii do zupełnie innej ligi. Tym czymś był model Splash (z angielska "plusk") stworzony w szwajcarskim Rinspeedzie, gdzie od lat powstają najbardziej odjechane wozy w naszej galaktyce. Przy okazji modelu zakład zaprosił do współpracy szereg szwajcarskich firm, zarówno z branży motoryzacyjnej jak i morskiej, aby wspólnie stworzyć coś, o czym twórcy "Gwiezdnych Wojen" nawet nie śnili. Dziesięć tysięcy roboczogodzin później samochód był gotowy do prezentacji w Genewie. czytaj całość
Głosy o "Baby Ferrari" z mniej lub bardziej wiarygodnych źródeł dało się słyszeć jeszcze od 2005 roku. Początkowe plotki nie potwierdzane oficjalnie przez koncern z Maranello przerodziły się w końcu w fakty - projekt o wewnętrznym oznaczeniu F149 miał się coraz lepiej a cała zasłona tajemnicy opadła w końcu w drugim tygodniu maja 2008 roku, kiedy to Ferrari opublikowało pierwsze zdjęcia i informacje na temat zupełnie nowego modelu w swojej ofercie.
Z dwóch imion, które przewijały się w przeciekach - Dino oraz GT California - wybrano dla nowego auta to "zamerykanizowane". Nazwa jednego z 50 stanów USA pojawiła się w odkrytych modelach Ferrari już na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku. Także w nowej Californii będzie można cieszyć się wiatrem i promieniami Słońca bez żadnych barier. W odróżnieniu od przodków auto wyposażono jednak w aluminiowy, automatycznie rozkładany i składany dach, dzięki któremu pojazd może przeobrazić się w mgnieniu oka w zgrabne coupe (i przez który ma nieco mniej zgrabny "garb").
California stylistycznie trzyma się sztywno wszelkich wzorców definiujących współczesne jej modele Ferrari, z których najbliżej wydaje się być chyba 599 GTB Fiorano - w obu mamy na przykład przetłoczoną maskę z otworami wlotowymi i pojedyncze, okrągłe światła na tyle, które w nowym modelu tak samo jak w F430 wychodzą poza linie karoserii. Jako wyróżniki "baby Ferrari" wymienić zdecydowanie należy uwypuklone tylne nadkola, boczne "skrzela" oraz po dwie końcówki wydechu z każdej strony w pionowym układzie.
Nowy model adresowany jest do wszystkich, którzy nie potrzebują rasowego drapieżnika z torów wyścigowych przypadkiem całkiem nieźle czującego się także na zwykłych drogach (pokroju 430 Scuderii), ale czegoś łagodniejszego na weekendowe podziwianie okoliczności przyrody i dłuższe wypady w trasę bez ryzyka przemieszczenia organów wewnętrznych. Marka Ferrari jednak zobowiązuje i jeśli nagle właściciel poczuje głód większych emocji California niezwłocznie go zaspokoi. Wszystko dzięki drzemiącemu pod maską V8 (po raz pierwszy taka konfiguracja w Ferrari), którego krewnymi są jednostki pracujące w Alfie Romeo 8C Competizione (450 KM) oraz Maserati GranTuriosmo (406 KM). Pod skrzydłami Ferrari moc urosła do 460 KM a silnik uzbrojony w bezpośredni wtrysk paliwa i "płaski" wał korbowy (wszystkie wykorbienia leżą w jednej płaszczyźnie) połączono z 7-stopniową skrzynią biegów z podwójnym sprzęgłem. Wszystko to ma gwarantować przyspieszenie do setki nie przekraczające czterech sekund.
Osiągi na takim poziomie wymagają oczywiście porządnego zaplecza. Pojazd wyposażono między innymi w system F1-Trac znany już z modelu 599 GTB Fiorano, który stale monitoruje pracę wszystkich czterech kół zapobiegając poślizgowi zanim ten jeszcze nastąpi oraz w zupełnie nowe zawieszenie na tyle oparte o wielowahaczową konstrukcję. Całą karoserię oraz podwozie wykonano z aluminium a karbonowo-ceramiczne hamulce dostarczyło Brembo.
California będzie, poza nieco spokojniejszym charakterem, także znacznie bardziej użyteczna niż coupe z serii 430, której pozycja automatycznie wywindowana zostanie w górę. "Baby Ferrari" zaprojektowano w układzie 2+, co oznacza, że za fotelami kierowcy i pasażera wygospodarowano jeszcze nieco przestrzeni, z której można zrobić dowolny użytek.
Oficjalna premiera Californi będzie miała miejsce pod koniec września na salonie samochodowym w Paryżu. Do tego czasu zostanie zdradzonych więcej szczegółów. Auto będzie oferowane tylko i wyłącznie jako kabriolet.
Tekst: Przemysław Rosołowski.© 2007-2010 AutoGEN.pl - Wszelkie prawa zastrzeżone | Fotografia ślubna Warszawa