Rolls-Royce Phantom Drophead Coupe

Rolls-Royce Phantom Drophead Coupe

  • 460 KM
  • 720 Nm
  • 5.7 s
  • 240 km/h
Przybliżony czas czytania: 5 minut.

I oto nastąpiła zmiana panującego wśród luksusowych kabrioletów. Wspaniały Bentley Azure musiał abdykować zwalniając miejsce dla przedstawiciela chyba najbardziej luksusowej marki świata. Rolls-Royce Phantom Drophead, jak wszystkie samochody tej marki będzie obiektem pożądania ale tylko niewielu będzie mogło sobie na niego pozwolić. Niemiej jednak pojazd może budzić kontrowersje, podobnie jak jego starszy i większy brat czyli Phantom. Prezentacja limuzyny odbyła się w 2003 roku. Po wykupieniu przez BMW wielu obawiało się, że legendarna marka zatraci swój styl i wielu uważa, że tak się stało. Niezwykle masywnego Phantoma można albo kochać albo nienawidzić. Osobiście należę do tej pierwszej grupy, ale mniejsza z tym.

Rok po limuzynie zaprezentowano bazujący na niej kabriolet o nazwie 100EX, który wywołał jeszcze większe kontrowersje. Rolls-Royce coś mówił o limitowanej produkcji, jednak bez szczegółów. Anglicy kazali sobie czekać na produkcyjny model aż 3 lata. Co oni robili przez ten czas, skoro Phantom Drophead jest niemal identyczny jak prototypowy 100EX? No cóż, może oblewali dobrą sprzedaż Phantoma, ale przy okazji dokonali małych stylistycznych zmian, które uczyniły opisywany wóz nieco ładniejszym.

Drophead został zbudowany na bazie Phantoma, to widać na pierwszy rzut oka. I tu wraca kwestia dyskusyjnego designu. Wielu narzekało, że Phantom jest zbyt ociężały, wąski, ma za długi tył i tak dalej. Cofnijmy się jednak nieco w przeszłość. Większość Rollsów prezentowała się jak jeżdżące fortece, Phantom może nawet trochę za bardzo... ale to z pewnością nie wada. Leciutki i filigranowy Rolls Royce jest równie bezsensowny jak piwo bezalkoholowe. Tym samym zgdonie z tradycją samochód prezentuje się bardzo brytyjsko (czytaj konserwatywnie) i masywnie. Wielka i zdecydowanie nieaerodynamiczna atrapa to prawdziwe dzieło sztuki. Króluje nad nią półnaga, uskrzydlona dama, która chowa się, gdy tylko radar wykryje jakiś obiekt przed długą maską, stanowiącą kolejny element charakterystyczny dla brytyjskich limuzyn. Tutaj został on wzbogacony dodatkowo pokrywą silnika, która sama w sobie jest także dziełem sztuki. Wykonano ją z jednego, odlanego w całości kawału stali, który z tej widocznej strony został wyszczotkowany na połysk. Maska wespół z aluminiową atrapą i obramowaniem szyby tworzą wspaniałą całość. Obramowanie szyby o kształcie litery A prezentuje się niezwykle solidnie. Przód został wykończony stalą, tył natomiast drewnem tekowym, które otacza całą kabinę. Taki materiał jest często wykorzystywany na luksusowych jachtach. Najciekawszym elementem tego auta są otwierane pod wiatr drzwi, dokładnie jak Syrence 101. Wygląda to trochę dziwnie, ale ponoć zdecydowanie ułatwia wsiadanie.

Wnętrze to najważniejsza część tego auta, tam bowiem odnajdziemy komfort i elegancję charakterystyczną dla tej marki. Górny pas deski wykończono szczotkowaną stalą, resztę pokrywa najprawdziwsze drewno. Wielu może narzekać, że konsola wygląda trochę jak wiktoriańska meblościanka i w tym stwierdzeniu jest trochę racji. Na tle tej masywności nieco wątła kierownica wygląda śmiesznie, jednak to jedyny zgrzyt w kabinie Rollsa. Elementy oświetlenia, przełączniki nawiewów, klamki, przyciski obsługujące elektryczne szyby; każdy z tych elementów z osobna zasługują na miano dzieła sztuki. Są jednocześnie piękne, nowoczesne i tradycyjne, takie współczesne Art Deco. Jeszcze lepiej prezentuje się podświetlenie deski białym, delikatnym światłem jak tarcza Big Ben'a. Pojazd nie posiada jakichś elektronicznych fajerwerków, no może oprócz iDrive, którego wyświetlacz wysuwa się z deski w miejsce pięknego zegarka. Rolls-Royce używa tylko skór od wyselekcjonowanych hodowców, którzy nie ogradzają pastwisk drutem kolczastym.

Phantom to pojazd, w którym właściciel jest wożony na tylnym siedzeniu. W wersji Drophead właściciel z pewnością zasiądzie za kierownicą. Co prawda opisywany samochód ma tylne siedzenia, ale kto chciałby tam siadać? Drophead to 100-procentowy brytyjski krążownik, a że na wyspach często leje samochód został wyposażony w elektrycznie otwierany, miękki dach. Jego wewnętrzną część wykończono kaszmirem, ponadto sam dach nie zawiera membran wyciszających. Kierownictwo Rolls'a twierdzi bowiem, że dźwięk spadających kropel deszczu jest bardzo romantyczny...

Cały samochód oparty jest na aluminiowej, przestrzennej ramie, taką samą tylko dłuższą ma Phantom limuzyna. Mimo tego kabriolet waży tyle samo - konstruktorzy musieli po prostu usztywnić nadwozie wspawując dodatkowe elementy. Pod stalową maską pracuje dwunastocylindrowy potwór o pojemności niemal 7 litrów. Równo 460 koni i potężny moment obrotowy rozpędzają ważący 2,5 tony samochód do setki w 5,7 sekundy, co jest świetnym wynikiem jak na jeżdżącą katedrę.

Rolls-Royce Phantom Drophead Coupe kosztuje 370 000 euro, czyli nieco więcej niż limuzyna (jeden z egzemplarzy na aukcji charytatywnej fundacji Eltona Johna do walki z AIDS sprzedano za 1,6 miliona dolarów). Ten wóz to zaprzeczenie mechanizmów ekonomicznych, które mówią, że im mniejsza cena tym większy popyt. Czyżby? Drophead jest już wykupiony do 2010 roku!

Tekst: Piotr Talik

[Ostatnia aktualizacja: 12.01.2008]
Skomentuj na forum
Galeria (zdjęć: 12) Zdjęcia: Rolls-Royce Dane techniczne i osiągi
Rocznik2007
Typkabriolet
Cena370 000 €
SILNIK i NAPĘD
SilnikV12
Położenieprzód
Pojemność6749 cm3
Moc460 KM
Moment obr.720 Nm
Napędtył
Skrzynia biegówauto, 6 st.
WYMIARY
Masa2620 kg
Długość5834 mm
Szerokość1990 mm
Wysokość1581 mm
Rozstaw osi3570 mm
Rozstaw kół przód/tył1685/1670 mm
Zbiornik paliwa80 l
OSIĄGI
0-100 km/h5.7 s
Prędkość maksymalna240 km/h
Inne prezentacje